piątek, 10 marca 2023

O tym, kiedy człowiek czuje się staro

Pisałam już o tym wiele razy. Najpierw dzieci na klatce schodowej mówią "dzień dobry", a obcy "proszę pani", potem uświadamiasz sobie, że nie masz pojęcia, o czym piszą małolaty w sieci, rodzice stwierdzają, że nie powiedzą ci, jak masz żyć, bo jesteś dorosłym człowiekiem, a jeszcze później...

Idziesz z dzieckiem na plac zabaw i spotykasz drugą matkę, w wieku zbliżonym do twojego. Dzieciaki nawiązują kontakt, raz lepszy, raz gorszy, jak to w przedziale wiekowym 2,5-3 (najpierw przytulają się tak, że po chwili oboje leżą, a za chwilę chcą sobie dosłownie wydrapać oczy w trakcie walki o huśtawkę). Skoro już znalazłyście się w tym samym miejscu i w podobnej sytuacji, to zaczynacie gadać o niczym, kiedy nagle twoje dziecko zaczyna opowiadać o swojej nowej wizji świata i oznajmia, że "E. jest mamą, mama jest tatą, a pani jest dzieckiem", na co pani - druga matka, rzuca "żartem", że dzieckiem już nie jest, bo... nie ma rodziców, a ty masz ochotę się zdrowo uśmiać z faktu, że jesteś - wg tej logiki -  pół-dzieckiem.

...

Odkąd zostałam pół-dzieckiem mam wyjątkowe upodobanie do czarnego humoru, i to w najbardziej chamskiej odmianie. Widocznie tak muszę odreagować.

A poza tym co?

Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, życie toczy się dalej.

32 lata życia, 11 lat w związku.

Do tego dziecko w tym roku skończy trzy lata. Nie tylko biega, skacze, śpiewa, ale także kłóci się i klnie (co jak co, ale przekleństwo wystarczy powiedzieć przy dziecku dosłownie RAZ, żeby dobrze weszło, w przeciwieństwie do treści, na których opanowaniu rodzicom zależy). Za kilka miesięcy idzie do przedszkola, gdzie podobno ma się uczyć wszystkiego, czego tylko można (tak się skupiłam na lokalizacji, że nie do końca do mnie dotarło, co to jest przedszkole językowe - dopóki nie przyszłam na spotkanie z dyrektorką i nie zobaczyłam przy okazji, że to jest gadanie do dzieciaków w trzech językach naprzemiennie i inne wymyślne cuda do tego). Na razie młoda twierdzi, że się cieszy, że tam pójdzie, a dyrektorka na wszystkie wątpliwości odpowiada: "No problem, we are private kindergarten". Jeśli tak ma to wyglądać - jestem za.

Niedługo (za kilka miesięcy, ale to zleci jak kiedyś tydzień) kończy mi się wychowawczy i będę musiała wrócić do cyrku zwanego pracą. Odzwyczaiłam się, ale z tego co mi wiadomo, to nawet dobrze, bo to już i tak zupełnie inna firma. Ostatnio tam byłam na kawie (tzn. po PIT, ale wychodzi na jedno) i dowiedziałam się, że ze znanych mi osób większości już nie ma, a ci, którzy są, zajmują się już zupełnie czym innym.

...

I jeszcze jeden moment, w którym można poczuć się staro, przypomniał mi się teraz - kiedy kolega idzie na emeryturę. Kolega, który nie wydawał się aż taki stary. 

I jeszcze, kiedy odkrywasz, że zespół muzyczny lubiany w liceum (czyli pół życia temu), śpiewający wtedy kawałki o włóczeniu się po mieście i kromkach w plecaku, śpiewa teraz tak (też się starzeją; czy kolega Robert ich jeszcze pamięta?):


A  z tzw. małych rzeczy, którymi ostatnio lubię się cieszyć - dziś jest pierwszy w tym roku wiosenny - pod względem pogody - dzień.