Chyba zacznę to sobie powtarzać tak samo, jak "lubię pracę". Może w to uwierzę, choć z pracą nie działa.
Dopadło mnie gówno, powtarzające się od kilku lat na wiosnę, poszłam do przychodni i zwątpiłam. Od samego czekania i patrzenia na ludzi w kolejce poczułam się bardziej chora, zwłaszcza że przede mną był facet, którego odesłali do szpitala z zagrożeniem życia i on na swój stan wyglądał, a do tego kaszlał cały czas i rozsiewał cholera wie co. Dziwię się, że jeszcze nie mam jego objawów. Lekarka przepisała mi to, czego się spodziewałam i dała skierowanie. Sprawdziłam najbliższe terminy i zwątpiłam drugi raz. Ciśnie mi się jedno: to jest kurwa skandal. Człowiek, który nie ma kasy, prędzej w tym kraju zdechnie niż uzyska pomoc. Szkoda gadać, bo jeszcze mi się ciśnienie podniesie i będę musiała się leczyć (a nadciśnienie na pewno mnie czeka, dobre geny). Zapisałam się do prywatnej przychodni, z zamiarem wymuszenia dokładniejszych badań, bo chodzenie co roku do lekarza z tym samym zaczyna mi działać na nerwy.
Jedna z opisanych w poprzednim wpisie długo nie wytrzymała i znów do mnie przychodzi, więc chyba jednak tak bardzo ludzi do siebie nie zrażam. ;)
Po świętach idę na urlop i to mnie najbardziej w tej chwili interesuje. Na pewno nie grozi mi pracoholizm.
To jeszcze tylko wytrzymać święta i wolne...
OdpowiedzUsuńW święta tez od roboty wolne, wiec jest ok. Miną szybciej niż się zaczną.
UsuńW przychodni to przeważnie coś czytam, co ludzie dziś rzadko robią. Jeżeli był ktoś bardzo kaszlący, to trza było wyjść. Nie wyobrażaj sobie, że przychodnia będzie tylko dla Cb. To tak, jakbyś chciała mieć autobus, czy tramwaj tylko dla siebie. Niestety, to jest składka na ubezpieczenie zdrowotne dla ogółu, podobnie jak komunikacja publiczna jest dla ogółu.
OdpowiedzUsuńA czemu nie "wymusiłaś" dokładniejszych badań w przychodni publicznej? Tam są limity i jak go nie wyczerpałaś, to te badania by Ci zlecili.
Wyjść i stać na zimnie, przez co pogorszyć swój stan i stracić miejsce w kolejce? Mądre by to nie było. A żeby wymusić dokładniejsze badania w publicznej przychodni, musiałabym się najpierw doczekać do specjalisty, do którego dostałam skierowanie. Prywatnie dostane się tam o wiele szybciej. A to, że coś nie jest tylko dla mnie rozumiem doskonale, ja nie z tych, którym trzeba to tłumaczyć.
Usuń