piątek, 30 listopada 2018

Stare wraca

Koleżanki z roboty chcą mnie wyciągnąć na imprezę. Miałam nie mieć koleżanek w robocie, ale te nie są z mojego działu, to jeszcze mogą być. 
Na imprezy z ludźmi z pracy też miałam nie chodzić.
W dodatku jedna z tych koleżanek jest moją sąsiadką. Miałam nie mieć za dużo znajomych na osiedlu, bo to komfort przejść się po swojej okolicy w świętym spokoju, będąc niezauważonym. A mam ich coraz więcej, okazuje się,  że mieszka tam chyba pół mojej roboty i drugie pół z pracy mojego męża. Nawet w weekend mnie dopadają, jak wdrapuję się pod górę w weekendowych ciuchach ze szmacianą siatą na ramieniu i paką srajtaśmy pod pachą. Uwielbiam takie sytuacje.
Ale przynajmniej może będę miała z kim pogadać, jak już się na serio zestarzeję i przejdę na emeryturę. 

A z innej beczki:
Polak Polaka zrozumie. W międzynarodowym cyrku, w jakim uczestniczę w pracy, pojawiło się dla mnie światełko w tunelu - będący gdzieś daleko i na razie tylko na telefon, ale jednak - Polak. Jak to dobrze trafić na swojego! Od razu dogadaliśmy się w kwestii panującego burdelu,  wymieniliśmy się wrażeniami i pocieszyliśmy wzajemnie, a dziś, czyli w piątek weekendu początek, dostaliśmy już po wrażeniach z całego tygodnia ataku śmiechu. O ile do zagranicznych głupio mi wprost mówić o tym, jaki mamy w Polsce organizacyjny burdel i jakie to jest królestwo absurdów, tak przy nim nie mam problemu, a on przy mnie, sądząc po słownictwie, jeszcze mniejszy. Po tym, jak ostatnio musiałam się wysilać, żeby dogadać się w języku obcym i dojść przy tym do ładu z chaosem, słysząc w telefonie, że "im się kurwa popierdoliło", ucieszyłam się szczerze.

Nawet taki cyrk w robocie ma trochę zalet...

5 komentarzy:

  1. Mieszkałam kilka lat w mieszkanie na "służbowym osiedlu" To była zabawa. Głupio było bez makijażu do sklepu po bułki wyskoczyć a jak mój mąż wracał z podpaskami pod pachą to całe osiedle wiedziało że seksu nie będzie . Dramat. Później, po przeprowadzce nie było lepiej. Dlatego tak uwielbiam swoje domowe zacisze. I kawałek ogródka

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, jeszcze daleko do zestarzenia - uważaj na te znajomości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście u mnie to nie jest typowe "służbowe", ale jest wiele znajomych twarzy. Nie spodziewałam się, że aż tak dużo, a co chwilę dowiaduję się, że ktoś znajomy tu mieszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miała być odpowiedź do komentarza Jagi, coś poszło nie tak.

      Usuń