niedziela, 15 grudnia 2019

Kiedyś były czasy, a teraz nie ma czasów

Pod jednym względem ciąża przypomina mi początek związku - dostaje się myślowej obsesji, myśli są monotematyczne i dotyczą jednej osoby - w tym przypadku tej, która dopiero ma się pojawić.
Bez obaw - nie mam zamiaru zamieniać się w kolejną tzw. blogerkę parentingową i udostępniać w tym miejscu wszystkich szczegółów związanych z tematem mojego przyszłego macierzyństwa, aż tak mi nie odwaliło. Wręcz przeciwnie - mam zamiar pamiętać o tym, że bycie matką, tak samo jak bycie żoną/pracownikiem/kimkolwiek innym nie oznacza, że należy zrezygnować z pozostałych sfer swojego życia i wyzbyć się myśli na jakikolwiek inny temat. Część myśli i wrażeń z tego okresu chciałabym jednak dla siebie utrwalić, bo może to być w przyszłości fajne źródło wspomnień.
Mózg opanowany przez ciążowe hormony wywołuje ciekawe refleksje i powoduje m.in.:
1. Zrozumienie dawniej uważanych za niedorzeczne zachowań własnych rodziców, a przede wszystkim przejawów nadopiekuńczości. 
Zdążyłam już pomyśleć, że dzieciak będzie musiał nosić w zimie kurtkę z odblaskami, że muszę wyedukować go w celu ochrony przed pedofilią, że nie pozwolę do pewnego wieku łazić po opanowanym przez meneli parku, że będę musiała przechodzić z nim przez jezdnię w miejscu wyznaczonym, a nie jak do tej pory na dziko, w miejscu, gdzie chodzi całe osiedle, mimo że tam przejścia nie ma.
2. Chęć nauczenia dzieciaka ciekawych rzeczy, pokazania mu tego, co moim zdaniem jest fajne. 
W związku z tym drugim przyszła mi do głowy refleksja podczas słuchania "Innuendo" Queen (tak, wciąż mi nie przeszło). Podjarałam się faktem, że ta piosenka była na pierwszym miejscu listy "30 ton" w roku, w którym się urodziłam i wydało mi się świetnym pomysłem spisanie gdzieś lub utrwalenie w jakikolwiek inny sposób piosenek, które obecnie są popularne (i będą popularne w 2020), żeby w przyszłości zapoznać z tym dziecko. Z racji, że "30 ton" od dawna nie istnieje, postanowiłam zapoznać się z rankingiem najpopularniejszych hitów YouTube'a 2019 roku. Na pierwszym miejscu wśród hitów muzycznych znalazłam niestety TO. A TO na miejscu drugim. I wtedy zwątpiłam w sens mojego pomysłu.
Nadzieja w 2020... ;)

A niedługo po tych odkryciach dowiedziałam się, że zmarła wokalistka Roxette. Całe szczęście, że nagrania nie umierają wraz z ludźmi, bo niedługo skończyłyby mi się piosenki do słuchania.

(Myśl sprzed momentu: A jeśli mój dzieciak też będzie lubił stare kawałki i w moim wieku będzie się jarał "twórczością" Ferrari?...)



10 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że blogi takie jak Twój (i mój) to w pewnym sensie blogi-lustra odbijające nasze aktualne rzeczywistości, dlatego, jeśli czujesz chęć dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat macierzyństwa, pisz o tym. Ludzie, którzy tu przychodzą, robią to ze względu na Ciebie, bo interesuje ich to, co masz do powiedzenia. A co do Innuendo Queen - muzyka i teledysk (tak się wówczas mówiło) to wyżyny sztuki tzw. popularnej. Masterpiece. Miałem wtedy 18 lat i pisałem maturę. Drugą piosenka i teledyskiem, który zrobił ogromne wrażenie był Freedom Georga Michaela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i nie zamierzam unikać tematu macierzyństwa, bo raczej przez długi czas będzie w moim życiu istotny, zresztą chciałabym mieć jakąś pamiątkę z tego czasu i myślę, że blog może dobrze sprawdzić się w tej roli. Staram się jednak sama siebie pilnować, żeby ten temat nie stał się jedynym pojawiającym się w moich myślach. ;)

      Ja tez oglądałam teledyski (a nie klipy, czy co tam jeszcze wymyślono innego), ale "Innuendo" zupełnie nie pamiętam z dzieciństwa. Być może w latach, z których pamiętam "30 ton" (dało się wtedy oglądać teledyski gdzieś jeszcze?), tj. 94/95, nie była to już tak popularna piosenka? Dziwi mnie zresztą, że akurat ta piosenka dla stacji radiowych juz nie istnieje, nawet dla moich ulubionych "goldów", gdzie inne utwory tego zespołu mają się dobrze. Za dobrą do radia? ;)

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że stanowi ona nierozłączną jedność z teledyskiem i być może dlatego radio nie puszcza jej zbyt chętnie

      Usuń
  2. Znam koleżanki, którym macierzyństwo wywróciło zycie do góry nogami. Tzn nie było postkania by nie słyszeć o tym, co nowego jej dziecko już umie, ile waży itd.
    Co do pomysłów, myślę że to fajne. By pokazać dziecku co było modne w roku jego narodzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się zdarza nie tylko u kobiet, choć u kobiet chyba częściej. Osobiście znam przypadek faceta, który dopiero gdy dziecko skończyło dwa lata, zaczął poruszać inne tematy. Mam nadzieję, że aż do tego poziomu nie dojdę, bo jest to męczące dla otoczenia.

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że niektóre elementy oczekiwania na dziecko są jedynym w swoim rodzaju przeżyciem i "parenting blogowy" nie jest niczym negatywnym. To Twój (Wasz) czas i w przypadku pierwszego dziecka wiele rzeczy jest niepowtarzalnych, choćby w relacjach we dwoje czy całej fizjologii macierzyństwa.

    Bardzo dawno temu rozmawialiśmy o aborcji. Jakie masz przekonania w tym zakresie obecnie, choćby ze względu na fakt bycia w ciąży? (biorąc pod uwagę wszystkie hipotetyczne scenariusze).

    Pozdrawiam, ciesząc się razem z Tobą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam, co wtedy mówiłam na temat aborcji (może przypomnieć?), ale nie sądzę, żebym wypowiadała się jako zdecydowana przeciwniczka. Uważam od dość dawna, że to powinna być decyzja indywidualna i nie powinno się jej oceniać ani nikomu sugerować wg nas słusznego rozwiązania, bo "na tyle siebie znamy, na ile nas sprawdzono". Fakt bycia w ciąży niewiele tu zmienił.

      Usuń
    2. * miało być "może przypomnisz?", telefon mnie nie słucha

      Usuń
    3. Przypomnę. Otóż miałaś identyczne podejście jak obecnie. Agol się starzeje, ale poglądów nie zmienia. Będziesz kiedyś jak Korwin :-)

      Usuń
    4. A Ty nadal lubisz przywoływać Korwina w dyskusji... Niedawno oglądałam z nim wywiad i na jego temat tym bardziej nie zmieniłam zdania, więc mam nadzieję, że jednak nie będę jak on. ;)

      Usuń