czwartek, 7 stycznia 2021

Początek

No to zaczynamy kolejny rok. Nie zastanawiam się, co przyniesie, nauczona doświadczeniem, żeby nie pytać "Co jeszcze?", bo jeszcze się człowiek przekona. Poprzednik zawiesił poprzeczkę wysoko i liczę na to, że jego następca go nie przegoni.

Rok 2020 był dla mnie burzliwy, taki rok rewolucji. Podobny był dla mnie 2015, kiedy to skończyłam studia, zaczęłam pracę, wyprowadziłam się od rodziców i wzięłam ślub. W 2020 miałam wątpliwy zaszczyt "porodu w koronie", jak to nazwano na stronach parentingowych. Jak na ten rok przystało, musiało być z pierdolnięciem, tj. stanem zagrożenia życia mojego i dziecka, z którego wyszłyśmy dzięki pierwszej w moim życiu operacji (i mam nadzieję, że ostatniej). Musiałam sobie trochę przestawić w życiu i w głowie. Na jakiś czas odstawiłam na bok pracę zawodową i żyję prawie jak emerytka, zajmując się głównie zdrowiem (mam świetne emeryckie ćwiczenia od fizjoterapeutki i robię to śmiejąc się z mojej aktualnej kondycji; fitness dla seniorów jest bardziej intensywny, oglądałam na YT) i zapewnianiem sobie jakichś rozrywek dla mózgu (zamówiłam prenumeratę lubianego miesięcznika, staram się codziennie czytać książkę, posunęłam się już nawet do robienia krzyżówek, co zawsze kojarzyło mi się z rozrywką starszych ludzi). Mały sukces mam na koncie - schudłam, i nie mam tu na myśli wyłącznie utraty wagi dziecka. ;) Wciąż jest w tym temacie jeszcze trochę do zrobienia, ale jeszcze nie skończyłam i cel mam już całkiem blisko.

W 2021 wchodzę jak emerytka, z lekami na nadciśnienie (miało być ciążowe, ale byłoby za dobrze, więc pierwotne), ćwiczeniami od fizjoterapeuty i umówionym terminem do lekarza w sprawie jeszcze jednej najprawdopodnie choroby przewlekłej. To znak, że zbliża się starość, ale nic dziwnego, skoro to dla mnie też rok zmiany kodu. ;)

Tym, którzy tu zaglądają, życzę, aby ten rok był normalniejszy od poprzednika. :) 

4 komentarze:

  1. Tobie tez zyczę powrotu do normalości i zdrowia :)
    Rok 2020 popsuł mi wiele planów, mam nadzieję, że nowy rok będzie łaskawy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ej, krzyżówki lubię rozwiązywać, zawsze to robię jak jestem u mamy :D
    i jak zrzuciłaś nadmierne kilogramy, gadaj mi tu, bo ja też chcę!!! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię. :D
      Wszystkich nadmiernych kilogramów jeszcze nie zrzuciłam, a to co zleciało, to niestety przez kontrolę ilości żarcia... Najmniej przyjemna z metod. ;) Ściągnęłam sobie taką mądra aplikacje, która wyliczyła mi, ile mam żreć, żeby osiągnąć moj cel (czyli normę wg BMI, nie myśl, że mam jakieś spektakularne efekty :D), wpisuje się tam co się je i to liczy, czy można danego dnia więcej. Wyliczyło mi, ze docelowa wagę mam niby osiągnąć w lutym, już widzę, że nie osiągnę, ale jestem blisko,dobre i to. Gdybym trzymała się tej apki w 100‰ to pewnie by się udało, ale za bardzo lubię pizze. :)

      Usuń