niedziela, 3 września 2017

Żyje się raz

To taki mądry banał, ale warto to sobie powtarzać. Niby prawda oczywista. Niby każdy z nas to wie, ale jak często zastanawiamy się nad tym, co to dla nas oznacza, z czym się wiąże? 
Refleksje na ten temat dopadły mnie po dzisiejszej rozmowie z Wariatem. Od jakiegoś czasu jesteśmy świadomi tego, że za bardzo przejmujemy się drobiazgami, które większości ludzi nie obchodzą. Staliśmy się perfekcjonistami. Ludzie w pracy mówią nam, że nie trzeba się przejmować tym czy tamtym, widzimy wady w czymś, co dla innych jest w porządku. Poza pracą rownież. Przykład? Mieszkanie - poprzednie, wynajmowane, uważalismy za niezbyt ładne, za to moi rodzice nazwali je pięknym, a mój brat stwierdził, że mamy luksus. W mieszkaniu obecnym to samo - rodzice i teściowie zachwyceni pokojem, a my nie, skąd, pokój do remontu. I tak w wielu dziedzinach życia. 
Planowaliśmy jakiś czas po ślubie odpocząć, wyjechać na daleką wycieczkę, pożyć trochę na luzie, jak powinno młode małżeństwo. I owszem, robimy też fajne rzeczy, ale wielu z nich nie, bo wynajdujemy sobie coś, co zrobić "trzeba". Dziś wyliczyliśmy sobie, ile rzeczy, które sprawiłyby nam przyjemność, planowaliśmy zrobić, a ile z nich zrobiliśmy. Bilans wypadł niekorzystnie. Doszliśmy do wniosku, że jak tak dalej pójdzie, to życie nam przeleci i staniemy się zgredami żałujacymi miliona rzeczy, których nie zdążyli zrobić.  
Zainspirowani historią pewnej kobiety, wyczytana przeze mnie w magazynie psychologicznym, postanowiliśmy czas na przyjemności "wpisać w grafik". Mam nadzieję, że nam się uda ten plan realizować. 
W końcu żyje się raz, a życie jest coraz szybsze. Jeśli czegoś chcemy, trzeba się za to wziąć, bo nikt z nas nie będzie już młodszy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz