Dzisiejsza obsesja muzyczna ze stacji lokalnej. Usłyszałam rano w pracy i do teraz chodzi mi po głowie.
W pełni zgadzam się z komentarzem zamieszczonym pod tym nagraniem na YouTube - tego pana nie trzeba "ocalać od zapomnienia", bo sam się ocalił. Jak to napisał ktoś w komentarzu - za kilka lat nikt nie będzie pamiętał o wykonawcach typu Lady Gagi (ona tam została podana za przykład), a Grechuta od ładnych paru lat już nie żyje, a w radiu leci i ludzie go lubią. Pamiętam, jak komunikat o jego śmierci podawało radio. Byłam wtedy nastolatka i kojarzyłam go głównie z nagrania piosenki "Kraków" z zespołem Myslovitz... ;)
Kiedy słyszę, jak ktoś śpiewa podobnie jak ta kobieta z Grechutą, żałuję, że jako małolata zachwycałam się wykonawcami punk rocka, a nie poezji śpiewanej - łudzę się, że może nie "śpiewałabym" tak, jak ci pierwsi. :)
PS
To, że w niektórych wyrazach nie ma polskich znaków, to nie wina mojego niedbalstwa, tylko telefonu - czasem się buntuje i wstawia mi litery ze znakami innymi niż polskie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz