czwartek, 21 grudnia 2017

Tak trzeba żyć

Dziś jestem bardzo zadowolona z życia, bo zaczęłam urlop. Do 2 stycznia się w robocie nie pokażę. Groziło mi przyjście wcześniej na jeden dzień, ale na na szczęście kierownictwo jest normalne i udało mi się załatwić nieprzerwany urlop po ludzku - konieczną na ten jeden dzień robotę wykonałam wcześniej. 

W przyszłym roku kończy mi się umowa. Ciekawa jestem, czy ją przedłużą i uda mi się tam zostać. Chciałabym, bo chociaż wiele tam jest absurdów (a gdzie nie ma?), to ludzie normalni, a praca zazwyczaj bez stresu. Póki co już raz umowę przedłużyli, nikt mnie nie opierniczył, a nawet dostałam premie, mam wrażenie, że mają tam z mojej obecności korzyści, więc jest chyba szansa na ciąg dalszy. To takie moje życzenie na nowy rok.

Zadziwia mnie to, jakie życie jest nieprzewidywalne. Nawet będąc dorosłą osobą, która zakończyła edukację, wyszła za mąż i wyprowadziła się na swoje, dalej nie mogę być pewna przyszłego roku. Kiedyś mi się wydawało, że to są takie "składniki" życia, które świadczą o stabilizacji, a gówno. Nie ma chyba czegoś takiego w ogóle, z tą stabilizacją to jest chyba taka bajka, jak z osiemnastymi urodzinami - człowiek myśli, że jak skończy 18, to będzie dojrzały, będzie wszystko mógł i tak łatwo i pewnie będzie podejmował decyzje. A potem dociera do niego, że osiemnastolatkowi bardzo blisko jednak jest do dziecka, wszystko może tylko w teorii, a przy podejmowaniu decyzji dorośli nadal improwizują i nie zawsze z wiekiem czują się mądrzejsi. 


2 komentarze:

  1. Bardzo fajnie tę stabilizację ujęłaś, dziękuję. Wezmę sobie to do serca ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już kolega JarKow wspomniał, ładnie ujęłaś stabilizację.
    Te słowo chyba istnieje tylko w słowniku.

    OdpowiedzUsuń