piątek, 5 stycznia 2018

Podsumowanie, którego pewnie się tu spodziewacie

Rok 2017 był dla mnie dość dobry. To, co najbardziej mnie cieszy, to zamieszkanie na swoim. Była to niezła rewolucja, przez którą do dziś mi gorzej na wspomnienie remontu i załatwiania urzędowych formalności, ale zdecydowanie warto było przez to przejść.
Z Wariatem mieszka nam się jak dotąd bardzo dobrze. Już jakiś czas temu ktoś powiedział o nas, że jesteśmy jak stare dobre małżeństwo, ale wtedy to jeszcze nie było to. ;) Doszliśmy już do etapu rozmawiania dosłownie o WSZYSTKIM i śmiania się z tego, jakie tematy nam do głów przychodzą. I nie, nie są to dyskusje filozoficzne, ale tematy najbardziej przyziemne. Jest stabilnie, spokojnie, bezpiecznie, w sumie przewidywalnie (jak ma być po sześciu latach?), ale dalej fajnie. 
W robocie rok minął spokojnie, z małymi zmianami na lepsze, jak przeniesienie do jednoosobowego pokoju. Już teraz rozumiem ból tyłka znajomej, którą z jednoosobowej nory przeniesieno do dwójki. Mam nadzieję, że mnie to nie spotka. 

Sylwestra spędziłam z Wariatem w domu, gdzie z racji tego, że jak na zgredów przystało, bardzo rzadko już pijemy, uchlaliśmy się śmieszną ilością wina i prawie przespaliśmy północ, bo wyłączyliśmy dźwięk w telewizorze, chcąc w spokoju oddawać się ciekawszym zajęciom niż słuchanie disco polo. Wieczór zaliczony do udanych. :D 

Na nowy rok nie mam postanowień, ale będę bardzo zadowolona, jeśli będzie podobny do swojego poprzednika. Spokój w życiu prywatnym i pozostanie w mojej obecnej robocie to to, co mi się przyda najbardziej.

9 komentarzy:

  1. Nie, nie spodziewałem się podsumowania, może dlatego, że sam go nie robię, ale skoro się pojawiło, to fajnie wszak ten blog zaczyna się w trakcie roku.
    Postanowień na nowy rok też nie robię, po co się następnie rozczarowywać. Co zrobię to będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że kogoś jednak udało mi się zaskoczyć. ;) Postanowienia moim zdaniem nie powinny być powodowane czynnikiem zewnętrznym, takim jak np. początek nowego roku. Sami musimy dojrzeć do tego, żeby coś zmienić i wtedy jest większa szansa, że się uda.

      Usuń
    2. Ale one w większości, u większości ludzi, właśnie są powodowane nastaniem nowego roku. W środku roku mało kto robi postanowienia roczne.

      Usuń
    3. Bo w środku roku, jak ktoś naprawdę chce coś zmienić, to się po prostu za to bierze. Nowy rok motywuje tych, którzy nie byli na tyle mocno zdecydowani, żeby zaczac wcześniej.

      Usuń
  2. Niech będzie taki, jakiego sobie życzysz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dołączam się do życzeń poprzedników. :)

    OdpowiedzUsuń