Pogoda znacznie się poprawiła i dziś po raz pierwszy od kilku miesięcy ruszyłam się z domu bez czapki, rękawiczek i w butach odpowiednich na wiosnę. Wcale nie zmarzłam, a nawet udało mi się trochę wygrzać w słońcu na przystanku tramwajowym. Rano już ptaki śpiewają i szybciej robi się jasno. Od razu lepiej, tak można żyć.
W dodatku taka pogoda przypomina mi początki mojego związku z Wariatem, ówczesne obsesje muzyczne zaczęły mi chodzić po głowie, trzeba będzie je później odnaleźć.
Ostatnio żyję dość intensywnie, codziennie coś robię, a nie tylko praca i dom w kółko. Może to przez ten koniec zimy mam taki przypływ energii.
Po dziewięciu latach przerwy ruszyłam w weekend tyłek na lodowisko. To tylko częściowo prawda, że jazdy na łyżwach się nie zapomina. Jakoś tam jeździłam, to prawda, ale dużo więcej czasu potrzebowałam, żeby zacząć jechać jak człowiek niż kiedyś, po krótszych przerwach. Jutro znowu idę , bo przypomniałam sobie, jak bardzo to lubię. Jako małolata potrafiłam kilka razy w tygodniu jeździć, a potem przestałam, sama nie wiem dlaczego.
Czeka mnie jeszcze dziś wyjście na miasto, a w weekend trwający siedem godzin koncert z muzyką dość energiczną. Ciekawa jestem, czy wytrzymam na całym, czy zwątpię z obawy, że nogi mi wejdą do tyłka.
Aż tak ciepło się zrobiło? :O Super :) Mam wrażenie, że wszyscy już czekają z niecierpliwością na wiosnę :D
OdpowiedzUsuńIntensywne życie - to jest to!
U mnie w tej chwili +11, lato to jeszcze nie jest, ale miła odmiana po mrozie i czuje się różnice. :)
Usuńsiedem godzin na koncercie? eee, to ja wolę posłuchać muzyki w domu :P
OdpowiedzUsuńZgred. :P
UsuńA tak serio, to ja sama nie wiem, czy tyle wytrzymam. Chyba się musze napić. :D
Ptaszki śpiewają, dzień dłuższy, słońce, brak czapki... w końcu wiosna, Agol :)
OdpowiedzUsuńA 7 godzin to bym chyba i w domu nie wytrzymał przy muzyce :P
Ja bym dała rade, ale na tej zasadzie, że muzyka jest tłem dla innych czynności. Samego siedzenia i słuchania długo nie wytrzymam.
UsuńKoncert okazał się jeszcze dłuższy, ale ja wytrzymałam te zaplanowane wcześniej 7. Pod koniec juz nie wiedziałam, jak stać, a przez pół nocy gwizdało mi w uszach, wiec była to drobna przesada, ale nie żałuję. ;)
Oooooo, nieźle! :) Ale skoro nie żałujesz, to bombowo :))
UsuńNa wiosnę chyba każdy czeka :)
OdpowiedzUsuńOstatnio też byłem na łyżwach z tym że, to był mój pierwszy raz :) - nie prędko to powtórzę :)
W ten weekend byłem na długim spacerze w parku z książką -oh jak ja to kocham :)
Pozdrawiam i słońca zyczę :)
Książka w parku to jest to. :) Albo na balkonie. Zbieram chęci, żeby posprzątać balkon, bo dni coraz cieplejsze i niedługo będzie można zorganizować sobie tam stanowisko do czytania. ;)
UsuńJa już pomału balkon ogarniam :)
UsuńWiesz co dobre. ;)
OdpowiedzUsuń