Tydzień temu wytrzymałam 7 godzin na koncercie (okazał się jeszcze dłuższy, ale ja już miałam dość). Spędziłam przy okazji trochę czasu z moim bratem, który po dwóch latach od narodzin potomka wraca do rzeczywistości (tzn. rozmawia o czymś innym niż Bebilon). To on znalazł ten koncert i wyciągnął na niego mnie i Wariata. Miałam okazję przypomnieć sobie muzyczne obsesje z czasów nastoletnich i poznać trochę (dla mnie) nowości. Nauczyłam się też, na jakiego typu koncerty nie należy puszczać ewentualnego przyszłego dziecka (jeśli jakimś cudem będzie mnie słuchało) - na tej imprezie zobaczyłam najwięcej obitych mord i latających kufli w historii mojej imprezowej kariery.
Jutro idę na kolejną, taneczną tym razem. Nogi mi wejdą do tyłka przy dźwiękach granych m.in. przez gościa, którego widziałam już w styczniu. Szybko nadarzyła się okazja do powtórki. Trzeba korzystać.
Niedługo pewnie przejdzie mi ta mania, zwłaszcza że te imprezy niestety nie są za darmo, a ja muszę trzymać kasę na zbliżającą się kolejną rozpierduchę remontową. Miałam rok temu wygrać na ten remont w totka, a nawet jeszcze nie zdążyłam zagrać... ;)
Jutro idę na kolejną, taneczną tym razem. Nogi mi wejdą do tyłka przy dźwiękach granych m.in. przez gościa, którego widziałam już w styczniu. Szybko nadarzyła się okazja do powtórki. Trzeba korzystać.
Niedługo pewnie przejdzie mi ta mania, zwłaszcza że te imprezy niestety nie są za darmo, a ja muszę trzymać kasę na zbliżającą się kolejną rozpierduchę remontową. Miałam rok temu wygrać na ten remont w totka, a nawet jeszcze nie zdążyłam zagrać... ;)
Znowu? No nieeeeeeee, jestem pełen podziwu :))
OdpowiedzUsuńJa tez... ;) Ale chyba będzie długa przerwa.
UsuńPo ilu godzinach/dniach słuch powrócił?
OdpowiedzUsuńPo ostatnim koncercie słyszałam cały czas, tylko piszczało mi w uszach jak chciałam zasnąć. Rano było ok.
Usuń