wtorek, 3 kwietnia 2018

Maszyna do panowania nad czasem

Dawno temu, kiedy z Wariatem przeżywaliśmy pierwsze miesiące naszego związku, wpadłam na pomysł, że powinna istnieć maszyna do panowania nad czasem. Miałaby ona umożliwiać przyspieszenie upływu czasu w chwilach dla nas niewygodnych, na przykład w robocie, a także spowalnianie czasu w  chwilach miłych, czyli wtedy, kiedy się widzimy. Siódmy rok już idzie, a ja nadal tego nie skonstruowałam. Szkoda, że nie potrafię, bo chętnie zastosowałabym taką maszynę i dzisiaj. Nie tylko do spowalniania czasu spędzanego z Wariatem (chwile tylko dla siebie też są przecież potrzebne), ale przede wszystkim do spowalniania czasu wolnego od pracy i innych obowiązków. 

Święta minęły zwyczajnie, jak to z rodziną - było siedzenie przy stole, jedzenie jak zwykle w nadmiarze (dobrze jest, bo ważę mniej, niż się spodziewałam ;)), trochę narzekania, trochę śmiechu, nic szczególnego, ale czas ogólnie dobry. Nawet zgodziłam się w pewnej kwestii z ciotką męża - fanką PiSu, z czego pozostali mieli ubaw, bo najwyraźniej nikt nas nie podejrzewał o podobne myślenie na jakikolwiek temat (nie, nie chodziło o politykę ;)). Nie przypuszczałam, że podejście do jej teorii mam wypisane na twarzy, a chyba tak niestety jest.  Zaplanowałam z bratem wyjście na kolejny koncert, bratanek domagał się cukierków i jak zwykle bez powodu bił mi brawo (chyba chodziło o to, że sama jem obiad ;)), babcia twierdziła, że jest za stara, żeby się leczyć, rodzice i teściowie wspominali dawne czasy - wszystko w normie, tradycyjnie. ;) Ustaliliśmy też, że narzekanie to faktycznie polska cecha narodowa. 

Dzisiaj rozpoczęłam urlop i powołując się na powyższe, muszę stwierdzić, że jak nie urok, to inne dziadostwo. Objawy mojej starej dobrej znajomej, dzięki której niedawno odwiedziłam przychodnię, ustąpiły już zupełnie, za to wczoraj najwyraźniej zaziębiłam tyłek i dziś czuję się tak, jakby miało mnie brać jakieś kolejne dziadostwo. Całe szczęście, że w chacie mam ciepło i nie muszę dziś nigdzie wychodzić, to może mi szybko to przejdzie. Póki co - nie pogarsza się, a to już dobry znak. 

Już czuję, że tradycyjnie urlop mi szybko minie, bo mam trochę spraw do załatwienia i trochę ciekawych planów. Dlatego maszyna do panowania nad czasem będzie mi bardzo potrzebna. Niech ktoś ją w końcu zrobi! 


4 komentarze:

  1. Ciekawe plany na urlop - super, ale żeby jakieś sprawy do załatwienia... a zostaw je w cholerę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie mnie zmusiło, żebym zostawiła niektóre z nich. Z ciekawych planów tez niewiele wyszło, ale trudno, przynajmniej trochę odpoczelam.

      Usuń
  2. juz cie lubie, tez mam takie ciotki jak twoja !!! i tez jeste z tej samej opcji co ty :) pozdro z makaronow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze mnie rozumiesz. :) Ja nie wchodzę z nią w dyskusje, bo to taki typ człowieka, który ma zawsze rację, nawet jak jej nie ma - żadne argumenty nie przemawiają.

      Usuń