środa, 16 maja 2018

Odkrywczych wniosków ciąg dalszy

Człowiek zakochany nie myśli logicznie. 
Dotarło to do mnie dziś (oczywiście nie po raz pierwszy), kiedy przypomniałam sobie, jak  w prehistorycznych czasach cieszyliśmy się z Wariatem na myśl o wspólnym mieszkaniu, bo wydawało nam się, że będziemy wtedy spędzać razem więcej czasu. Jakoś nie przyszło nam do głów (a podobno co dwie głowy, to nie jedna), że może nas czekać praca na różne zmiany.  Efekt? Są tygodnie, w których widujemy się przez pół godziny rano, a potem  w nocy, kiedy on wchodzi do domu i idzie spać, a ja go poganiam, żeby się do tego spania zbierał szybciej, bo za chwilę wstaję do roboty. Piękne.

Nie przypuszczałam, że po sześciu latach związku wciąż jestem zdolna do myślowej obsesji, ale jednak okazało się, że na tym etapie również można. Przyłapałam się na tym, że gdy często się z Wariatem mijam, zaczynają mi się przypominać jakieś sceny z początków. Tak jakbym się podświadomie zastanawiała, gdzie to wszystko teraz jest i chciała do tego wracać. Z jednej strony bym chciała, a z drugiej już czasem śmiać mi się chce z tego, jakie z nas były dzieciaki (czy jeśli uważam, że w wieku 21 lat byłam dzieciakiem, to już bardzo się starzeję, czy tylko troszeczkę? ;)). 

* * * 

Za dużo syfu ostatnio. Dwie osoby znane Wariatowi odeszły z tego świata w odstępie sześciu dni zaledwie. Jedna osoba z rodziny, druga to kolega, lat 38. W mojej rodzinie najstarsi (babcia i dziadek po dziewięćdziesiątce) ostatnio bardzo się sypią. Coraz wyraźniej widzę, że złe wiadomości mam jak w banku (oby jak najpóźniej) i zaczynam się zastanawiać, czy na pewno chcę takiego wieku dożyć. 


9 komentarzy:

  1. Chcemy dożyć takiego wieku, w którym jesteśmy w stanie, w zasadzie jak obecnie. Rzadko kiedy wyobrażamy siebie na wózku, o kulach, czy z innymi schorzeniami, które nas bardzo ograniczają. Jak jesteśmy zdrowi, to takie coś jest raczej niewyobrażalne i nie widzimy się w takiej roli.
    Niestety w większości rozpadamy się po trochu i do tego "trochu" się z czasem przyzwyczajamy. I tak nagle mamy np. 70 i całą listę, drobnych, schorzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie jest. Chętnie bym żyła ponad 90, pod warunkiem, że miałabym sprawną głowę i nie potrzebowalabym pomocy przy najprostszych codziennych czynnościach.

      Usuń
  2. Pozdrawiam :) I oby tych złych wiadomości nie było w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odnośnie pogrzebów. Był taki czas, że w pół roku umarło pięć osób z mojej rodziny( w tym mój tata)
    Ja z moim chłopakiem, ostatnie pięć lat również się mijamy. On pracuje w ciągu dnia do wieczora a ja mam zawsze nocki :)
    jak uda mi się rano wstać, to zdążymy zjeść śniadanie...
    A co do wspomnień masz rację. Ostatnio i ja tak mam, że myślami błądzę po przeszłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna seria... Niestety zdarzają się takie rzeczy, znajoma mi kiedyś opowiadała, że w ciągu roku 8 osób pochowala, w tym męża.
      Macie z chłopakiem chociaż weekendy wspólne? U moje te okresy mijania są krótsze, ale wracają - mój mąż pracuje co chwile inaczej. Zawsze w takim czasie z niecierpliwością czekamy na weekend. Nie ma nic lepszego niż wspólny leniwy poranek. ;)

      Usuń
    2. Masakra !!!

      W weekendy mamy wspólne wieczory. Tak wyszło, ale zamierzam zmienić racę, to może będzie inaczej.

      Usuń
    3. Mało macie wspólnego czasu. Zmiana by Wam chyba wyszła na dobre. U mnie zawsze od razu się lepiej układa, jak czasu jest więcej.

      Usuń