W mojej głowie wciąż pełno jakichś przebłysków z przeszłości. Pogoda sprzyja dobrym wspomnieniom, a jednocześnie wywołuje tęsknotę za tym, co już nie powróci, a było bardzo przyjemne. I za tym, na co dziś mam zdecydowanie mniej czasu niż jeszcze kilka lat temu.
Podobno w tym roku był najcieplejszy maj od roku '89. Możliwe - jest jak w lipcu. Ja pamiętam jeden podobny, sprzed kilku lat. Byłam wtedy studentką przed sesją (do tego akurat bym nie chciała wracać), miałam przedłużony weekend majowy i zamiast się uczyć, leżałam z Wariatem w trawie nad Wisłą, zajmowałam "naszą" ławkę w parku, zwiedzałam okoliczne miejscowości autem jego rodziców, a nocami wypisywałam coś na moim starym blogu. Gęba mi się śmieje na samo wspomnienie tego czasu i już chyba zawsze będzie. Jak kiedyś wymyślą możliwość cofania się w czasie, to do tamtych momentów idę bez zastanowienia! ;)
Ciekawe jest to, jak pamięć człowieka fałszuje fakty, jak czasem zaciera się to, co nie było przyjemne i zostają tylko dobre rzeczy, a czasem odwrotnie. Na przykład ja nieraz tak się zachwycam czasami, gdy miałam 21 lat czy 22, wspominam, jak to było fajnie być na początku związku z Wariatem, łazić wieczorami po mojej dawnej dzielnicy w środku lata, siedzieć w tym wspomnianym wyżej samochodzie gdzieś na parkingach i gadać, jedząc przy tym tony chipsów, które nie szły w dupę, a dopiero po dłuższej chwili zastanowienia przychodzi mi do głowy, że przecież po pierwszym roku ten związek się prawie zakończył, więc nie wszystko chyba jednak było takie miłe, te spotkania wieczorne odbywały się często kosztem czasu, który powinnam była spędzać na nauce, co powodowało później zarywanie nocy, a odżywiałam się wówczas tak zajebiście, że niedługo później dorobiłam się anemii i przez jakiś czas czułam się jak zombie. No ale, jak już pisałam, człowiek zakochany nie myśli logicznie, i najwyraźniej jego mózg zapisuje wówczas wspomnienia wg nielogicznych reguł.
Kiedyś z Wariatem w ramach powracania do przyjemnych wspomnień postanowiliśmy sobie opowiedzieć dzień, w którym to ustaliliśmy, że jesteśmy parą. Było w tych wspomnieniach kilka punktów wspólnych, ale bardzo dużo nam się nie zgadzało - zostały nam w pamięci zupełnie inne szczegóły.
Ciekawie mam też ze ślubem - częściowa amnezja. Nawet moment składania przysięgi nie bardzo pamiętam, przysięgę Wariata tak, ale swoją - nie bardzo. Za to pamiętam z tego dnia nieistotne szczegóły, na przykład to, jakie ciuchy miałam na sobie, zanim założyłam suknię.
Uwielbiam letnią pogodę. Dość dobrze znoszę upały, więc nie przeszkadzają mi za bardzo, a dzięki temu, że długo jest jasno i ciepło, mam więcej energii do działania. Poza tym uruchamiają mi się dobre wspomnienia i ogólnie fajnie się czuję, niewiele rzeczy mnie wkurza i mało jest takich, którymi potrafię się przejąć. Mam nadzieję, że to lato, którego jeszcze wg kalendarza nie ma, ale da się je już poczuć, nie spierdzieli się i nie będzie mi przypominało maja, w którym przyszło mi zdawać maturę (2010 i powódź), bo zaczęło kilka godzin temu lać i nie przestaje.
W trakcie pisania tej notki wpadła mi do głowy piosenka, której lubiłam słuchać podczas sesji na studiach, bo pomagała mi dotrwać do wolnego od nauki lipca. ;)
Ja także obawiam się, żeby lipiec nie był zimny i deszczowy jak w zeszłym roku. Chcę wybrać się na plażę, bo mieszkam blisko morza. Poczekamy, zobaczymy...
OdpowiedzUsuńZazdroszczę, ze masz morze blisko. Mam w tamtych okolicach rodzinę, ale jakoś ciężko mi się do nich wybrać. Za to planuje odpoczywać nad wodą w moich okolicach, powinno się udać,bo letnia pogoda nie odpuszcza.
UsuńMiejmy nadzieję, że lipiec będzie ładny, bo mam wtedy urlop:)
OdpowiedzUsuńI Tobie też zazdroszczę, bo ja już swój urlop wykorzystałam. ;) Od sierpnia będa mi jakieś dni znowu przysługiwały, bo mają mi nowa umowę dać. A lipiec musze jakoś przetrwać.
UsuńKorzystamy z pogody, ja trochę mniej bo prawie cały czas pracuję, ale niech tam będzie słonecznie :)
OdpowiedzUsuńU Ciebie to najważniejsze, żeby klima w aucie nie zawiodła. ;) Bo bez tego słabo. ;)
UsuńMasz rację, że pamięć lubi nam płatać figle - wiele nawet ważnych rzeczy zapominamy, a z kolei jakiś nieistotny szczegół potrafi zapaść w pamięć na lata. A podobno z wiekiem jest tylko gorzej... ;-)
OdpowiedzUsuńZobaczymy, jak to będzie... ;) Na razie jeszcze nie zauważam, żeby było gorzej - to dobry znak. ;)
UsuńMiło tak czasem przysiąść we dwoje i powspominać:) Zawsze przy tym znajdzie się kilka nieścisłości, bo każdy na co innego zwraca uwagę i inaczej się widzi niektóre sytuacje. fantastyczne jest to, że z reguły właśnie pamięta się te dobre chwile!
OdpowiedzUsuńTak, to jest piękne. Ja z gorszego okresu w związku pamiętam dziś ogólna atmosferę, ale konkretne rzeczy, które wtedy byly problemem, trudno mi już wymienić. I dobrze. :)
UsuńMnie też ciepłe słońce napełnia energią, więc korzystajmy, póki nie nadchodzą lipcowo-sierpniowe ulewy :D
OdpowiedzUsuńCo do pamięci, to mój chłopak i ja zapamiętaliśmy dwie wersje naszej pierwszej randki, a tym samym początku naszego związku. Sprawa jest o tyle śmieszna, że ja mam spisane wszystko w pamiętniku (pisane tego samego dnia) i ponoć jest to nieprawdziwa wersja :D
U mnie jest dość dużo punktów wspólnych, ale są też momenty, które ją pamiętam, a Wariat nie i odwrotnie. Dwie wersje ze sporą liczba punktów wspólnych. :)
Usuńoh... wspomnienia z przeszłości...
OdpowiedzUsuńWedług mnie ten czas biegnie za szybko,praca dom, obowiązki , obowiązki, przez co mamy mniej czasu na tworzenia sytuacji, które w przyszłości nazwalibyśmy fajnymi wspomnieniami.