czwartek, 9 sierpnia 2018

Odkrywczy wniosek i plany zrodzone w upale

Jeśli człowiek jest od dłuższego czasu na wiele rzeczy wkurwiony, a w szczególności na pracę, powinien wziąć urlop.

Mnie się na szczęście udało, zaczynam go w poniedziałek, ale już żałuję, że będzie za krótki. Zdążę sobie zrobić w domu kolejny rozpierdziel (czyt. remont), a potem uzbieram kasę i w przyszłym roku lecę gdzieś w cholerę, tak daleko, jak jeszcze nie byłam. Chcę zafundować sobie pobyt w nieco odmiennym klimacie i zastanawiam się jeszcze, czy wybrać chłodniejsze miejsce, czy może piekarnik, gdzie 40 stopni jest normalne. Nieco bardziej mam ochotę na to drugie, bo w upały nie umieram, a zimno to jest przez większą część roku w Polsce. Czas pokaże, co mi z tego wyjdzie... Potrzebuję porządnego resetu i relaksu połączonego z porcją nowych wrażeń.

Co jakiś czas mam, szczególnie w robocie, bojowy nastrój, czyli chęć wykrzyczenia współpracownikom, że mają ode mnie wypierdalać jak najdalej, mimo że tak ogólnie ich nawet lubię, chyba zresztą z wzajemnością. Zmalała mi tolerancja na głupie pomysły i procedury. I na komentarze na ich temat zwłaszcza. Każdy wie, i ja rownież, że pewna procedura jest do dupy, ale mimo to niektórzy mają ochotę akurat do mnie przychodzić i oznajmiać mi, że "to jest kurwa paranoja i debilizm", jakbym sama nie wiedziała. Zawsze przyciągałam ludzi, którzy chcieli się ze mną dzielić swoimi "mądrościami". Kiedyś to były dziwne typy na imprezach i w wieczornych autobusach, później przeszło na współpracowników. Najwyraźniej jestem już na to skazana.

Upał jest taki, że nic tylko siedzieć na tyłku przy wentylatorze, a nie chodzić do roboty i kleić się do stosów kartek. 
Zamiast ambitnej literatury czytam ostatnio leciutkie popularne pierdoły i nawet nie drażnią mnie zawarte w nich banały. Potrafię też oglądać durne programy w tv i jedyne, co mnie drażni, to - jak mówi mój sąsiad z bloku naprzeciwko przy otwartych oknach - "kurwa znowu jebana reklama"... Lubię gościa, chociaż nawet nie wiem, jak wygląda - znam go tylko ze słyszenia. Reszta tego chłamu mnie po prostu bawi.

Tego słońca chyba już za dużo.... ;)

2 komentarze:

  1. Tak, znam ten stan, gdy odporność na głupotę ludzką spada i nawet ukochana praca zaczyna wkurwiać... wtedy potrzebny jest urlop. ;-) Ja mam jednak zasadę, że na urlop wyjeżdżam. Zawsze. Choćby to miał być tylko przedłużony weekend, ale nie siedzę w domu. Tylko tak potrafię się naprawdę zresetować i odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja potrafię odpoczywać w domu i w jego okolicach. Wystarczy mi, że będę zajmować się czymś, co w żaden sposób nie jest związane z moją pracą. A że już dawno nie byłam na dalekiej wycieczce, zaczyna mnie ciągnąć... :)

      Usuń