Trzeba przyznać, że ten dziad, rok 2021, wie jak się rozkręcać. W lutym zmarł mój dziadek, w czerwcu babcia. Ostatnia, w wieku 95 lat.
Uważała, że długie życie jest do dupy i podczas przyjmowania życzeń urodzinowych wszystkich ochrzaniała, że mają jej stu lat nie życzyć, bo to nie są dobre życzenia. Zapytana o to, co robi, odpowiadała: "Czekam". Na co? "A na co człowiek w moim wieku może czekać?". W pierwsze piątki miesiąca zapraszała księdza, którego pytała, czy tak długie życie to nagroda czy kara boska, a raz wprost wypaliła, że najchętniej sama skończyłaby ze sobą, tylko przeszkadza jej fakt, że jest wierząca, a tego religia zabrania. W rodzinie wszyscy jej mówili, że dlatego nadal żyje, bo ktoś musi zostać rekordzistą i dożyć do setki. To się nie udało, ale w pewnym sensie rekordzistką została - spośród wszystkich moich babć i dziadków ją miałam najdłużej.
Często w tej części roku lubiłam słuchać piosenki Brodki ze słowami "wake me up in July". Zawsze z radością czekałam na lipiec, ale w tym roku to chyba kuszenie losu. Tak jak pytanie: "Co jeszcze?", którego zadawać po prostu nie wolno.
Zaniedbałam strasznie odwiedzanie innych blogów, szczerze przyznaję, że nie mam pojęcia, co się tam teraz dzieje. Życie realne wciąga coraz bardziej, a ja jak zawsze dowaliłam sobie milion dodatkowych spraw na łeb, jakby samo życie dostarczało mało wrażeń. No cóż, z tego się już chyba nie wyleczę.
Twoja babcia była prawdziwą twardzielką i to charakterną.
OdpowiedzUsuńTo prawda, wiele przeszła, a zawsze uważała, że nic jej nie jest.
UsuńPamiętam przełom roku 2007 na 2008. W niespełna 6 miesięcy zmarli
OdpowiedzUsuńMój tata
Dziadek
Babcia
Ciocia
Wujek
Druga ciocia
Tzn że moja mama pochowała -ojca, męża, brata, siostrę.
Kazdy dxwięk telfonu był dla nas wtedy koszmarem
Śpieszmy się kochać ludzi...
Współczuję, to musiał być straszny czas.
Usuń"Uważała, że długie życie jest do dupy i podczas przyjmowania życzeń urodzinowych wszystkich ochrzaniała, że mają jej stu lat nie życzyć, bo to nie są dobre życzenia."
OdpowiedzUsuńCiekawe, czy mówiła to z przekory czy rzeczywiście nudziła się na tym świecie. Życzę jej jak najlepszych doświadczeń po drugiej stronie.
Uzasadniła to kiedyś - nie widziala dobrze, więc nie mogła czytać, słyszała też słabo, więc wkurzała ją telewizja, bo z tego co oglądała rozumiała piąte przez dziesiąte, a do tego nie była mobilna - miała balkonik, a w domu chodziła trzymając się ścian i mebli. Dodatkowo jej mąż i rodzeństwo zmarli kilkadziesiąt lat przed nią. Myślę, że czuła się coraz bardziej opuszczona i niezrozumiana. Kiedyś zwróciła uwagę na to, że już nawet nikt nie mówi tak jak ona, a ona już inaczej nie umie.
UsuńSamotność jest okropna. To było dla niej na pewno strasznym doświadczeniem. Po części ją rozumiem, choć takiego stanu nie doświadczyłem nigdy dotąd. A tutaj czas działał jeszcze na jej niekorzyść, bo każdy taki dzień, a co dopiero rok powodował niezłe frustracje. Musiała być silna wewnętrznie. Szacun.
UsuńNie wiem czy ja po kilku latach bym nie mówił tak jak Twoja babcia. Cześć jej pamięci.
Była otoczona ludźmi, rodzina mieszkała blisko i zawsze ktoś jej pomagał, ale najstarsi z nich to były jej dzieci... Więc w pewnym sensie to była samotność. Jak to sobie wyobrażam, to też jestem w stanie zrozumieć, dlaczego mówiła tak a nie inaczej.
Usuń