Ostatniego dnia października wyszliśmy z Wariatem do centrum miasta zobaczyć, czy ludziom naprawdę odbija na punkcie Halloween, czy to tylko afera nakręcana przez media. W internecie naczytałam się wcześniej o imprezach, które mają się odbywać z tej okazji i o tym, jak to Polacy od tradycji odchodzą. Z naszych obserwacji wyszło, że to sztuczna afera, bardziej chęć sklepów i restauracji do zarobienia na tym dniu niż chęć Polaków do świętowania. W centrum miasta widzieliśmy zaledwie kilku przebranych nastolatków, w bloku jedną dynię na szybie. Restauracje udekorowane dyniami itp. puste. Wiekszość ludzi szła w kierunku dworca, prawdopodobnie po to, żeby dojechać na cmentarz w rodzinnych stronach. W związku z tym uważam za przesadę te wszystkie gadki o tym, jak to szkodliwa moda zachodnia demoralizuje dzieci i otwiera na kontakt z szatanem. Pomijając już moje zdanie na temat kontaktów z szatanem, żadnego zagrożenia nie ma, bo mało kogo ten dzień tak naprawdę w Polsce obchodzi. Polacy zdecydowanie bardziej wolą utrwalone w naszej tradycji święta związane ze wspominaniem zmarłych. Przeciwnicy Halloween nie mają po co krzyczeć.
Ja osobiście bliższa jestem obchodzeniu Wszystkich Świętych niż Halloween. Ten pierwszy dzień obchodzono w Polsce odkąd pamiętam, a Halloween to coś, o czym dawniej słyszałam tylko, że jest za granicą. Co prawda Wszystkich Świętych to tak naprawdę święto kościelne, a moja wiara w świętych dość dawno temu wygasła, ale ten dzień w Polsce związany jest również z pamięcią o zmarłych, a to temat bliski właściwie każdemu z nas. Każdy zna kogoś, kto już nie żyje, a jeśli jeszcze nie, to na pewno będzie musiał zmierzyć się z tym w przyszłości. Nawet z pominięciem aspektów religijnych, to bardzo dobra tradycja.
"Co kraj to obyczaj" i nie należy siłowo przeszczepiać obcych świąt, usiłując tworzyć jakieś przedziwne hybrydy. W swięcie Wszystkich Świętych chodzi właśnie o wspomnienie tych wszystkich nam drogich, których już nie ma wśród nas - ta refleksyjność, często tęskna i smutna, nie bardzo koreluje z haloweenową wesołkowatością.
OdpowiedzUsuńJak ktoś chce się bawić, niech się bawi w co chce, ale też uważam, że nie bardzo jedno do drugiego pasuje. Mamy swoje polskie tradycje i one powinny być najważniejsze, bo nie są wcale gorsze.
UsuńHalloween - nie mam nic co do dekoracji czy ogólnego klimatu, nawet mi się to podoba, ale chodzące dzieci po domach po cukierki, to jak dla mnie przesada, to nie nasza tradycja i tak sobie myślę, że nie powinniśmy zaszczepiać jej w dzieciach... no ale to tylko moje luźne przemyślenia po zobaczeniu kilku dzieciaków przebranych za wiedźmy czy inne stwory...
OdpowiedzUsuńMam podobne zdanie. U mnie nikt nie chodził, ale wkurzyłam się, jak przeczytałam w necie teksty oburzonych ludzi, że trzeba było dać cukierka, to by dzieci drzwi nie pobrudzily. Nie, nie trzeba było dać cukierka, bo nie każdy musi się bawić. Dobrze to działa w innych krajach, gdzie jest zasada, że dzieci przychodzą tylko do domów udekorowanych specjalnie na Halloween. Wtedy bawią się ci, którzy chcą i nie przeszkadzają innym.
Usuń