środa, 15 listopada 2017

Wpływ studiów na głowę i inne refleksje

Jakiś czas temu znajoma z pracy skarżyła się, że po wielu już latach od obrony nadal śni związane z nią koszmary. Ucieszyła się, gdy powiedziałam jej, że mam podobne sny. Po mnie przyznało się jeszcze kilka osób. 

Przypomniała mi się ta rozmowa po tym, jak dziś znów pojawił się w moim śnie ten motyw. Wróciłam na studia, w ogóle cofnęłam się w czasie i przyszło mi jechać z rodzinnego domu do drugiej siedziby uczelni (na samo wspomnienie korków i tłoku mi gorzej). Po drodze usiłowałam rozszyfrować plan zajęć, wydrukowany na kilku kartkach A4, jak to zawsze robiłam. Nawet kurtkę i torebkę miałam tę samą, co na pierwszym roku. 

Obudziłam się z uczuciem ulgi. Co prawda dwudziestego roku życia nie wspominam źle, ale jak to śpiewa Perfect "wszystko ma swój czas" i nie chciałabym do tego wrócić.  Powspominać mogę, owszem, ale wracać nie. Z jednej strony studia to rzeczywiście był dla mnie najlepszy czas w życiu (to przepowiadali mi m.in. blogerzy) - była wolność, ale jeszcze nie odpowiedzialność, dużo nowych znajomości, w moim przypadku też pierwszy poważny związek, cała masa dobrych wrażeń, ale z drugiej strony ile człowiek musiał zapieprzać! Nie wiem, jakim cudem mogłam spać po 4 godziny przez tydzień i zasuwać trzy tygodnie bez weekendu (dzienne + podyplomówka równocześnie gwarancją niezapomnianych wrażeń ;)). Do tego ciągle poczucie niepewności - czy zaliczę semestr, czy się obronię, czy po studiach będę w stanie się utrzymać, czy będę układać to życie z kimś, czy samodzielnie... Dużo wtedy było niewiadomych, a dziś wszystkie te zagadki już się rozwiązały. Jakoś tak bezproblemowo, jakby w międzyczasie. 

Na refleksje związane z czasem studiów naszło mnie również pod wpływem niedawnej wizyty w okolicy uczelni. I znów się powołam na utwór muzyczny: jak twierdzi Pablopavo: "jestem za stary na to miasto, albo ono jest na mnie za młode". Jest inaczej, to już nie te same ulice, nie ten klimat. 

Chyba to wina jesieni, że mnie na wspominki bierze. 

Mam dużo nowych muzycznych obsesji, głównie dzięki wspomnianej już stacji lokalnej. Jedna z nich to Pablopavo i Ludziki "Jak człowiek ze snu". Blogger twierdzi, że nie da się tego wstawić z YT, więc może innym razem, bo dziś nie chce mi się walczyć. 
Inne, które się udało:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz