środa, 27 grudnia 2017

O tym, co po, jak u wszystkich

Na początku chcę podziękować za wszystkie życzenia, które otrzymałam od Was z okazji świąt. Zakładając tego bloga nastawiałam się raczej na pisanie do siebie, a jednak zaglądają tu ludzie, a nawet ostatnio pojawiają się nowi. To miłe, że jednak ktoś coś tu dla siebie znajduje, zawsze to przyjemniej. :)

Święta minęły mi całkiem miło. Wigilię spędziłam z mężem, nacieszyliśmy się wolnym wspólnym czasem. Nawet udało się nam zrobić bardzo dobre jedzenie (na co dzień stanie przy garach ograniczamy do minimum, więc to jest coś ;)). Drugi dzień to odwiedziny u teściów i u rodziców.
U teściów pojawiły się tradycyjne tematy, np. praca i polityka. Rodzina Wariata zadaje nam różne pytania, ale chyba tylko po to, żeby zadać, bo nic z tego potem nie pamięta. W efekcie na prawie każdym spotkaniu słyszę pytanie o to, do kiedy obowiązuje moja umowa o pracę i co dalej, jakbym ja to miała wiedzieć. Ja nawet nie wiem, do kiedy dokładnie ta umowa obowiązuje i póki co mam to gdzieś, wystarczy mi wiedzieć, do którego miesiąca. Przyjdzie czas, to sprawdzę i pójdę gdzie trzeba, dowiedzieć się, na czym stoję, ale na razie nie mam zamiaru zawracać sobie tym głowy. Tematy polityczne bardzo lubi Wariata ciotka, z którą się zupełnie w tym sprawach nie zgadzam, ale nie dyskutuję, bo nie ma to sensu. Z miłośniczką Rydzyka i PiS nigdy się nie dogadam, a tylko mi się ciśnienie podniesie. Lepiej popatrzeć w przestrzeń i wypić łyk herbaty, ewentualnie wykorzystać sposób koleżanki z czasów szkolnych na nudnych nauczycieli - zawiesić się i potakująco kiwać głową, nie słuchając. ;) Niestety, nawet podczas stosowania drugiego sposobu zawsze coś do uszu dojdzie, przez co zapamiętałam, że zakaz handlu w niedzielę jest dobry, bo niedziela to dzień dla rodziny, nie warto mieć innych kanałów telewizyjnych niż TVP 1, TVP 2, TVP info i Trwam,  a jakiś piosenkarz amerykański był masonem. 
U moich rodziców było normalniej. Pewnie dlatego tak to odbieram, bo to moja bliska rodzina. W każdym razie Wariat też nie narzekał. Nie ma tam osobników nawiedzonych politycznie, więc rozmawiało się łatwiej. Za to jak zwykle czekała na nas góra jedzenia, którą usiłowano w nas wepchnąć pomimo zapewnień, że już nam wystarczy. 
Drugi dzień świąt spędziliśmy u siebie, ale w towarzystwie mojego brata, jego żony i dziecka. Młody wszedł w fazę buntu i jego reakcją na wszystko jest "nie". Potrafi odmówić czystego pampersa, ciastka, na które pokazywał przed chwilą, a nawet twierdzić, że na drugi koniec miasta będzie szedł, bo na tekst o jeździe autem mówi "nie". Dogadaliśmy się bardzo dobrze tylko w jednej kwestii - kiedy odpowiedział na moje pytanie, czy będzie jeszcze strzelał fochy. ;) Odpowiedź oczywiście brzmiała "nie", szkoda tylko, że nie miała wiele wspólnego z rzeczywistością.
Dostałam od nich bardzo dobrą herbatę, którą teraz pochłaniam w nieprzyzwoitych ilościach. Bardzo ładnie pachnie i pływają w niej jakieś niebieskie kwiatki. Chyba zacznę ją kupować.

Zaraz wyruszam w miasto pozałatwiać kilka spraw. Przy okazji trochę pochodzę, bo brakuje mi ruchu po tym siedzeniu przy stole. ;) Na jutro mam w planach spotkanie z koleżanką ze studiów. Nie widziałyśmy się prawie rok. Fajny mam urlop, nie mogę narzekać na nudę, szkoda tylko, że tak szybko mija...




6 komentarzy:

  1. Polityką przestałem się zajmować jakiś czas temu. Wiadomości też wyłączyłem z oglądania już 4 lata i nie narzekam, nawet w niewiedzy lepiej się czuję, bo się człowiek tym nie przejmuje, więc jak ktoś drąży temat, to odpowiadam, że nic nie wiem, bo nie śledzę tego. W większości to wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oglądam i czytam, lubię wiedzieć co się dzieje i na kogo nie głosować w kolejnych wyborach. O polityce lubie tez porozmawiać, ale tylko z osobami, o których wiem, że podzielają moje poglądy. Inaczej robi się z tego dyskusja bez sensu, bo każdy się wkurzy, a nikt nikogo nie przekona.

      Usuń
    2. Lubię się nie denerwować, a oglądanie wiadomości często podnosi mi zupełnie niepotrzebnie ciśnienie.
      Rozmowa z osobą podzielającą poglądy to chyba tylko przytakiwanie?

      Usuń
    3. Często tak, ale nie zawsze. Można też podczas takich rozmów dowiedzieć się czegoś nowego - co wymyślili ci, z którymi się nie zgadzamy na przykład. ;) Generalnie rozmowy o polityce mają mało sensu, bo albo jest to utwierdzanie się w słuszności własnych poglądów, albo kłótnia.

      Usuń
  2. A co to za herbata? W sensie jak się nazywa, ew. jaki ma skład ludzie gdzie kupiona? Ja uwielbiam czarne z różnymi dodatkami, ale pewnie to zupełnie inna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twinings of London Lady Grey Tea (niebieska puszka). :)

    OdpowiedzUsuń